Blog > Komentarze do wpisu
mycie zębów

nakładam sobie pastę na szczotkę do zębów.
niebieską.
resztkówkę, więc wyciskam z tubki nadymając się.
kot siedzi na rancie umywalki (uprawiając sowizm) i się przygląda.
oczami jak spodki.
wycisnęłam dużą, bo ostatnią porcję.
schylam się, żeby wyrzucić opakowanie po paście.
i wtedy czas zwalnia.
kot z prędkością światła paca niebieską maź na szczoteczce.
szczoteczka wypada mi z ręki, a podbita kocią łapą pięknym ruchem obrotowym spada mi we włosy, a później na jasny sweterek.
kot przerażony, że mu się coś do łapy przykleiło włączył trzecią kosmiczną i zrobił rundkę po wszystkich sprzętach w łazience. białych sprzętach. a następnie spieprzył do salonu. zahaczając o kuchnię, hol i sypialnię.

no więc muszę Wam powiedzieć, że ta pasta jest zajebiście wydajna.
producent nie kłamał.
wystarczyło na moje ciuchy, włosy, umazanie toalety, pralki, suszarki, manekina, pościeli, parkietu, blatów w kuchni i dwóch kanap.

JA PIERRRRRDYLĘ.....

pasty zostało mi niewiele, więc mycie paszczęki było raczej średnio przyjemne.
za to w mieszkaniu pachniało, jakbym się w tej paście co najmniej wytarzała...
efekt odświeżenia idealny. chociaż trochę inside-out.

ktoś może chce przygarnąć kota?
prawie nieużywany...
piątek, 02 września 2011, jolinda

Komentarze
2011/09/02 10:15:02
Kocham Twojego kota.
Ale-nie, dziękuję, nich sobie jest, tam gdzie jest:)
-
2011/09/02 10:26:27
No i tak właśnie można na Was liczyć... ;)
-
2011/09/02 10:58:28
Aż by się chciało powiedzieć- a nie mówiłam? Koty wcale nie są urocze. To podłe, przebrzydłe kreatury. Mamią nas tylko tymi mruczankami na kolanach...

Kiedyś mięliśmy w wc taką odskulową spłuczkę- sznureczek, ze zbiornikiem na wodę podwieszonym dość wysoko. W domu zamieszkał kot, a my z niepokojem obserwowaliśmy wzrost zużycia wody. Kot, dodam, na widok większych od miseczki skupisk wody wpadał w panikę i oddalał się w stronę jak najbardziej przeciwną.
W końcu rozłożyło mnie jakieś paskudne grypsko, no i zasmarkana po pachy zostałam w domu. Godzina ósma rano, domownicy już w pracy, a ja doleguję, naćpana lekarstwami. Nagle.. słyszę spuszczaną wodę w kiblu. Raz, drugi, trzeci... Ja pierdzielę, duchy mamy!
Nie, to tylko kot polował na sznurek od zbiornika, i się na nim huśtał...
Good to have u back, Jolinda :)
-
Gość: magda k, e1-130-u5.elartnet.pl
2011/09/02 13:22:23
finally you are back :)
-
2011/09/02 14:34:43
Kota przygarnę bardzo chętnie. Jeden warunek - musi być wychodzący i zapracować na swoje utrzymanie łowiąc dziką zwierzynę w postaci nornic i innych gado-ssaków niszczących mi ogródek. Ponieważ husband kota w domu mieć nie chce osobiście zbiję mu budę drewnianą, ocieplaną zainstaluję w niej matę grzewczą... tak żeby kotu dupka zimną nie zmarzła. W Warszawie jestem od poniedziałku do środy. Możemy umówić się na przekazanie :)
-
2011/09/02 14:35:19
Budę zbiję kotu... tak dla pewności ;)
-
Gość: popers2, 82-160-198-15.tktelekom.pl
2011/09/02 14:38:27
aaaaaa! To Ty wróciłaś, a ja dopiero teraz się zorientowałam?!
niewybaczalne.
Dobrze, że znów jesteś. Od razu lepiej, bo FB to nie to samo:)
-
2011/09/02 15:08:08
wróciłam cichcem :)
-
Gość: , 88-199-174-135.tktelekom.pl
2011/09/02 16:01:01
Piknie i dopiero teraz się wzięła ujawniła.... grejt... ładnie to tak?
A kota fenks, mam własnego :D
-
2011/09/02 16:01:43
Aaaaa to byłam ja, Monia.
-
2011/09/03 22:28:03
haha, classik jolka in da morning:-) /old school, znaczysie/
-
2011/09/03 22:29:32
:D
I'm back!
-
2011/09/05 20:31:48
Czy ja już mówiłam, że ja Cię wielbię i baardzo się cieszę, że wróciłaś ?:)
-
2011/09/05 20:32:42
:D dziękuję!