|
|
Blog > Komentarze do wpisu
mycie zębów
nakładam sobie pastę na szczotkę do zębów. niebieską. resztkówkę, więc wyciskam z tubki nadymając się. kot siedzi na rancie umywalki (uprawiając sowizm) i się przygląda. oczami jak spodki. wycisnęłam dużą, bo ostatnią porcję. schylam się, żeby wyrzucić opakowanie po paście. i wtedy czas zwalnia. kot z prędkością światła paca niebieską maź na szczoteczce. szczoteczka wypada mi z ręki, a podbita kocią łapą pięknym ruchem obrotowym spada mi we włosy, a później na jasny sweterek. kot przerażony, że mu się coś do łapy przykleiło włączył trzecią kosmiczną i zrobił rundkę po wszystkich sprzętach w łazience. białych sprzętach. a następnie spieprzył do salonu. zahaczając o kuchnię, hol i sypialnię. no więc muszę Wam powiedzieć, że ta pasta jest zajebiście wydajna. producent nie kłamał. wystarczyło na moje ciuchy, włosy, umazanie toalety, pralki, suszarki, manekina, pościeli, parkietu, blatów w kuchni i dwóch kanap. JA PIERRRRRDYLĘ..... pasty zostało mi niewiele, więc mycie paszczęki było raczej średnio przyjemne. za to w mieszkaniu pachniało, jakbym się w tej paście co najmniej wytarzała... efekt odświeżenia idealny. chociaż trochę inside-out. ktoś może chce przygarnąć kota? prawie nieużywany... piątek, 02 września 2011, jolinda
Komentarze
2011/09/02 10:58:28
Aż by się chciało powiedzieć- a nie mówiłam? Koty wcale nie są urocze. To podłe, przebrzydłe kreatury. Mamią nas tylko tymi mruczankami na kolanach...
Kiedyś mięliśmy w wc taką odskulową spłuczkę- sznureczek, ze zbiornikiem na wodę podwieszonym dość wysoko. W domu zamieszkał kot, a my z niepokojem obserwowaliśmy wzrost zużycia wody. Kot, dodam, na widok większych od miseczki skupisk wody wpadał w panikę i oddalał się w stronę jak najbardziej przeciwną. W końcu rozłożyło mnie jakieś paskudne grypsko, no i zasmarkana po pachy zostałam w domu. Godzina ósma rano, domownicy już w pracy, a ja doleguję, naćpana lekarstwami. Nagle.. słyszę spuszczaną wodę w kiblu. Raz, drugi, trzeci... Ja pierdzielę, duchy mamy! Nie, to tylko kot polował na sznurek od zbiornika, i się na nim huśtał... Good to have u back, Jolinda :) 2011/09/02 14:34:43
Kota przygarnę bardzo chętnie. Jeden warunek - musi być wychodzący i zapracować na swoje utrzymanie łowiąc dziką zwierzynę w postaci nornic i innych gado-ssaków niszczących mi ogródek. Ponieważ husband kota w domu mieć nie chce osobiście zbiję mu budę drewnianą, ocieplaną zainstaluję w niej matę grzewczą... tak żeby kotu dupka zimną nie zmarzła. W Warszawie jestem od poniedziałku do środy. Możemy umówić się na przekazanie :)
Gość: popers2, 82-160-198-15.tktelekom.pl
2011/09/02 14:38:27
aaaaaa! To Ty wróciłaś, a ja dopiero teraz się zorientowałam?!
niewybaczalne. Dobrze, że znów jesteś. Od razu lepiej, bo FB to nie to samo:)
Gość: , 88-199-174-135.tktelekom.pl
2011/09/02 16:01:01
Piknie i dopiero teraz się wzięła ujawniła.... grejt... ładnie to tak?
A kota fenks, mam własnego :D 2011/09/05 20:31:48
Czy ja już mówiłam, że ja Cię wielbię i baardzo się cieszę, że wróciłaś ?:)
|
Ale-nie, dziękuję, nich sobie jest, tam gdzie jest:)